Artykuły

Dziwny Przypadek Jodi Arias

Jodi Arias została uznana winną zamordowania swojego byłego chłopaka, Travisa Alexandra w 2013 roku. Wyrok był zwieńczeniem dochodzenia które zmieniło, pod wieloma względami, nasze wyobrażenie na temat kobiet, które popełniają morderstwa.

Choć Arias została skazana, nadal nie było jasne co popchnęło ją do zbrodni. Przysięgli nie mieli wątpliwości co do jej winy, ale nie potrafili orzec czy działała pod wpływem chwili, czy też szczegółowo zaplanowała morderstwo. W tym drugim przypadku czekałaby ją kara śmierci.

Brak jednomyślności co do wyroku oznaczał, że Arias czekało jeszcze jedno przesłuchanie w 2014 roku, tym razem w obecności nowej ławy przysięgłych. Być może pierwotny skład nie doszedł do porozumienia, bo chociaż morderczyń jest wiele, to jednak zwykle popełniają one zbrodnie w określony sposób i wpisują się w jakąś kategorię. Śmierć Travisa Alexandra nie miała w sobie nic typowego.

Kobiety nie używają zazwyczaj broni palnej i materiałów wybuchowych. Wolą bardziej dyskretne środki, tak jak w przypadku pielęgniarki Beverly Allitt, która zamordowała czwórkę dzieci w sposób niemal niewykrywalny – wstrzykując im śmiertelną dawkę insuliny. Także Mary Ann Cotton, jedna z najbardziej znanych brytyjskich seryjnych morderczyń, śmiertelnie otruła całą swoją rodzinę – w tym kilkoro dzieci, własną matkę i trzech mężów – arszenikiem, który w XIX wieku był właściwie niemożliwy do wykrycia w organizmie. Travis Alexander zginął natomiast w wyniku oczywistego, szaleńczego ataku, który w dodatku był hałaśliwy – do morderstwa użyto pistoletu o kalibrze 6,35 mm.

Są też kobiety które współuczestniczą w morderstwach – najczęściej z partnerem płci męskiej. Myra Hindley oraz Rose West to tylko dwa mrożące krew w żyłach przykłady kobiet, których mężczyźni, świadomie lub nie, wciągali w chore związki oparte na przemocy i zabijaniu. W przypadku rodziny Westów, Rose uczestniczyła w morderstwach świadomie i z własnej woli, dorównując okrucieństwem mężowi. Travis Alexander nie był natomiast nigdy karany, udzielał się w kościele Mormonów i nie wykazywał żadnych skłonności do przemocy.

Większość morderczyń popełnia zbrodnię w obawie o własne życie, np:. podczas ataku lub w odpowiedzi na przemoc ze strony partnera. Arias zeznała, że będąc w związku z Travisem była przez niego bita i wykorzystywana, ale na jej ciele nie było ran ani śladów uderzeń. Brakowało też policyjnych raportów, które mogłyby potwierdzić prawdziwość jej zeznań – ani Arias ani Travis nie byli wcześniej powiązani z żadnym przypadkiem przemocy domowej.

Co wynika z wcześniejszego zachowania Arias? Gdyby była seryjną morderczynią lub psychopatką, z pewnością dałoby się zaobserwować u niej pewien schemat przestępczych zachowań. Tymczasem, Arias nigdy nie była karana, a jej przeszłość ani pochodzenie nie wskazywały na skłonności do tego rodzaju przemocy. Orzeczono także, że Arias posiada pełnię władz umysłowych i może stanąć przed sądem. Co więc pchnęło ją do zabójstwa? W przeciwieństwie do „Czarnej Wdowy" Belle Gunness, która zamordowała ponad 40 osób, w tym swoich mężów, żeby uzyskać pieniądze z ubezpieczenia, nic nie wskazywało, żeby za zbrodnią Arias stał gniew lub chęć wzbogacenia się.

Co sprawiło, że Arias zamordowała byłego kochanka w tak okrutny sposób? Czy rzeczywiście była ofiarą przemocy domowej? A może śmierć Travisa była przemyślanym i zaplanowanym aktem zemsty ze strony porzuconej kobiety? Na to pytanie będzie musiała odpowiedzieć nowa, zaprzysiężona w październiku 2014 roku, ława przysięgłych. Los Arias wreszcie się rozstrzygnie. Niezależnie od wyroku, jedno jest pewne – Jodi Arias nie ma w sobie nic z typowej morderczyni...