Pojedynek na życie

#
PojedynekNaZycie

Pojedynek na życie: święta April

Czy jakakolwiek fikcyjna postać bardziej zasługuje na miano świętej? Od samego początku jest córką idealną, która pomaga rodzinie otrząsnąć się po śmierci ojca. Ma pracę, o jakiej zawsze marzyła, wzdycha do faceta ze swoich snów, jest oparciem dla swojej najlepszej przyjaciółki i jeszcze nie oszalała, chociaż w jej domu pod jednym dachem mieszkają trzy (TRZY!) pokolenia. To aż się prosi o beatyfikację i trochę przyprawia o mdłości. Jej życie idzie dokładnie w tym kierunku, który April obrała dla siebie i robi wszystko, czego spodziewa się po niej matka, ojciec, babcia i dosłownie każdy z kim kiedykolwiek się zetknęła.

Ale jak zwykle w świecie małego ekranu, wszystko co idealne, musi mieć swój koniec. Jedno wydarzenie wywróci jej „zbyt piękne, by mogło być prawdziwe" życie do góry nogami, szybciej niż April zdąży powiedzieć: „Ale ja mam tylko 24 lata!". Nagle okaże się, że choć idealne, jej życie może skończyć się znacznie wcześniej niż planowała. Zazwyczaj gdy pada słowo „rak" a śmierć nagle staje się realna, ludzie odcinają się od życia, popadają w rozpacz i potrzebują czasu, żeby oswoić się z diagnozą.

Ale nie panna Carver! Zamiast płakać, krzyczeć, rzucić pracę, natychmiast rozpocząć leczenie albo zareagować w jakikolwiek inny spodziewany sposób, April wydaje się być niewzruszona. Przyjmuje diagnozę ze spokojem, bez emocji. To po części szok i wyparcie, ale przede wszystkim troska o najbliższych. Wiedząc ile przeszła jej rodzina – śmierć taty, a także coraz gorsze zachowanie nastoletniej Brenny, które każdemu spędziłoby sen z powiek – April zachowuje wieści o chorobie dla siebie. Jest oparciem dla wszystkich, nawet kiedy jej młodsza siostra omal nie zostaje zgwałcona przez dorosłego faceta udającego nastolatka. Strach pomyśleć, co by się wydarzyło, gdyby nie strategicznie umiejscowione wymiociny!

W takich chwilach chciałoby się uciec na odległą plażę i przez kilka dni upijać się do nieprzytomności licząc, że przez ten czas mama zrobi porządek ze swoją młodszą córką. Ale to jeszcze nie koniec kłopotów – April odkrywa, że gdzieś na Florydzie mieszka jej druga siostra, o której istnieniu nie wiedziała. Oznacza to nie tylko, że na świecie jest jeszcze więcej rozwydrzonych Carverów, ale przede wszystkim, że jej ojciec nie był tym, za kogo go uważała. Co na to April? Przyjmuje to wszystko z uśmiechem.

April ma przed sobą jeszcze dużo ciężkich chwili. Chociaż jej zdrowie pozostawia dużo do życzenia, niektóre aspekty jej życia mają się coraz lepiej. Dostaje awans w pracy i zaczyna spotykać się z redakcyjnym Romeo. Wkrótce April przestanie oddzielać pracę od spraw sercowych, bo na horyzoncie pojawi się Leo – syn lokalnego kandydata na senatora. Leo jest mądry, zabawny, niesamowicie przystojny i prawdopodobnie... umierający.

Tak jakby brakowało jej zmartwień, nasza bohaterka-stoiczka musi teraz wybierać między mężczyzną ze swoich snów, a takim, który naprawdę jest dla niej idealny, ale nie wiadomo ile ma jeszcze czasu. April wciąż zachowuje zimną krew. Nie ma takiego problemu, przez który straciłaby głowę. Zawsze znajduje rozwiązanie – z uśmiechem i spokojem, którego nie powstydziłby się sam Budda. Nie widać jeszcze końca pierwszego sezonu, więc przed April jeszcze nie jedna próba. „Świętość" nie jest więc na wyciągnięcie ręki, ale to nie ma znaczenia – prawie-Święta April na pewno sobie z tym poradzi