Kwiaty na poddaszu

#
KwiatyNaPoddaszu

Saga Dollangangerów

Jeśli należycie do wielbicieli „Kwiatów na poddaszu”, ucieszy was wiadomość, że świat Dollangangerów jest znacznie bogatszy – składają się nań w sumie cztery książki, trzy filmy i mnóstwo kontrowersji.

Dollangangerowie... Dla wielu dzisiejszych kobiet przed czterdziestką te szalone dzieci reprezentujące aryjski ideał piękna i oddające się kazirodztwu były istotnym elementem procesu dorastania, a książki o ich grzesznych i zabronionych przez prawo czynach w niejednej bibliotece zaczytano do cna. Ale zanim zgorszenie moralistów zaczęła budzić internetowa pornografia i sprośne MMS-y, był taki czas, kiedy historia fikcyjnego rodzeństwa ulegającego nieprzyzwoitym ciągotom na poddaszu, gdzie wbrew swej woli zostało zamknięte przez obłąkaną bigotkę, tak bardzo szokowała niektórych, że odmawiali jej wstępu do krainy swojej wyobraźni.

Publikacją „Kwiatów na poddaszu” w 1979 roku autorka Virginia Andrews dowiodła wszak, że nie brakuje też czytelników o bardziej otwartych umysłach, którzy nie mają nic przeciwko lekkiemu przesunięciu granic tejże wyobraźni – powieść odniosła bowiem olbrzymi sukces i tygodniami utrzymywała się na listach bestsellerów. Andrews okrzyknięto oryginalną pisarką, która w pojedynkę wymyśliła nowy podgatunek literacki – „Dzieci w niebezpieczeństwie”, przemawiający do wrażliwości nie tylko dorosłych kobiet, ale i nastoletnich dziewcząt.

W następnym roku musiał się pojawić ciąg dalszy – „Płatki na wietrze”, po nim zaś powstały jeszcze dwa kolejne tomy: „A jeśli ciernie” i „Kto wiatr sieje” oraz prequel „Ogród cieni”. Każda powieść przedstawia intymne szczegóły przerażającego życia różnych pokoleń rodziny Dollangangerów, których rzecz jasna nie zamierzam tu zdradzać. Cały cykl odniósł olbrzymi sukces komercyjny – ponad 40 milionów sprzedanych egzemplarzy na całym świecie – ale żadna jego część nie wzbudziła aż tylu kontrowersji co „Kwiaty na poddaszu”. Wielu pewnie zaskoczy informacja, że książka ta raz po raz trafiała na indeks, głównie w amerykańskich bibliotekach szkolnych, a to ze względu na bardzo sugestywne sceny erotyczne, często opisujące praktyki zabronione przez prawo.

Ściśle mówiąc – prawie żadna. Wydany w 1986 roku „Ogień cieni” również wywołał wiele szumu, choć nie tyle z powodu treści, ile bardziej za sprawą kwestionowanego autorstwa. Virginia Andrews zmarła bowiem przed ukazaniem się powieści, w związku z czym pojawiły się wątpliwości, czy to rzeczywiście ona ją napisała. Zdaniem wydawców większą część tak, a jedynie brakujące fragmenty uzupełnił redaktor, inni jednak twierdzą, że całość jest dziełem wynajętego anonimowego pisarza. Jakkolwiek wygląda prawda, książka cieszyła się równie wielką popularnością jak wcześniejsze pozycje w cyklu.

No i oczywiście krążą też różne paskudne plotki... Niektórzy najwyraźniej wierzą, że „Kwiaty na poddaszu” – nie wyłączając scen okrutnych tortur, dzieciobójstwa i dobrowolnego kazirodztwa – są historią autentycznej rodziny o mocno pokręconym podejściu do metod wychowywania dzieci. Andrews zawsze podkreślała, że to czysta fikcja literacka – aczkolwiek ukrywanie dzieci przed światem, by nie stracić spadku, jeszcze kilkadziesiąt lat temu wcale nie było czymś aż tak nie do pomyślenia...

Faktem pozostaje, że powieści o Dollangangerach sprzedały się w dziesiątkach milionów egzemplarzy, trzy z nich zostały sfilmowane – z czego dwie specjalnie dla tego kanału – i jak się wydaje, wciąż cieszą się wielkim zainteresowaniem. Do tego stopnia, że na podstawie zarysu fabuły pozostawionego przez Andrews powstaje właśnie nowa książka. Ku radości nie tylko wydawców, saga o pokręconej rodzinie jeszcze się nie skończyła...