Whitney Houston. Zawsze będę cię kochać

-
niedziela, 2 i 30 kwietnia

#
WhitneyHouston

Pięć rzeczy, jakie odkryliśmy dzięki obejrzeniu "Whitney Houston. Zawsze będę cię kochać"

1. „Bodyguard” to wziąż niezły kawałek filmowej rozrywki. (Przypomnieliśmy go sobie w celach badawczych).

2. Wokalistką jest kanadyjska piosenkarka Deborah Cox, która czasami całkiem nieźle zbliża się do oryginału. Niemniej różnica wciąż jest zauważalna, jeśli więc zastanawiacie się, dlaczego Whitney nie brzmi jak Whitney – to dlatego, że to nie ona.

3. Crack może być syfiaty, jak mówiła Whitney, co bynajmniej nie znaczy, że koka jest lepsza.

4. Ponieważ Whitney nie gości już na okrągło w radiu, nie bardzo pamiętamy, jak niewiarygodny miała głos. Te czyste, mocne nuty i stylistyczny umiar zawstydzają dzisiejszych komputerowo poprawianych wykonawców. A przynajmniej powinny zawstydzać.

5. Czekamy z niecierpliwością na następne dokonanie Angeli Bassett jako reżyserki filmowej.